poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Mikołaj z Błonia

Miało być o kazaniu św. Antoniego Padewskiego, ale o tym może kiedy indziej. Dziś - króciutki biogram Mikołaja z Błonia.

Mikołaj z Błonia (zwany Pszczółką) – kanonista, kaznodzieja, doktor dekeretów z I poł. XV wieku. Pochodził z Błonia pod Warszawą, był synem Falisława. W 1414 roku wstąpił na Uniwersytet Krakowski, w 1421 został mistrzem. W czasie studiów uczył się w między innymi u wybitnych kaznodziejów Stanisława ze Skarbimierza i Franciszka z Brzegu. Nastepnie odbył studia prawnicze i został doktorem dekretów. W latach 1422-1427 był kapelanem i kaznodzieją królewskim. Pracował również w kancelarii nadwornej, otrzymał także probostwo w Charłupii Mniejszej w archidiecezji gnieźnieńskiej. Dzięki współpracy z biskupem Stanisławem Ciołkiem w 1428 roku został kapelanem w Poznaniu. W 1430 roku otrzymał prebendę w Czersku, nie rezygnując ze służby u biskupa Ciołka. 1437 roku Mikołaj z Błonia przeniósł się na Mazowsze i był kanonikiem w Płocku i Warszawie. Zmarł przed 1448 r.
Do najważniejszych dzieł Mikołaja z Błonia należy cieszący się dużą popularnością traktat „Tractatus sacerdotalis de sacramentiis”, który powstał w 1430 roku z polecenia biskupa Ciołka, oraz zbior kazań Sermones venerabilis magistri Nicolai de Bloni deretorum doctoris, capellani episcopi Posnaniensis valde deservientes populo sed et clero utqumque doctor eos digne legenti predicandi aut audienti de tempore et de sanctis. Trudno ustalić dokładną datę powstania zbioru kazań. Inkunabuł pochodzi z 1498 roku i dzieli się na 2 cześci.
W pierwszej znajdują się kazania de tempore (131), w drugiej zaś 51 kazań na dni, na które przypada wspomnienie świętych (de sanctis). Kazania te mają charakter homiletyczny, napisane są przystepnym stylem, inkrustowane licznymi egzemplami z antycznych, patrystycznych i średniowiecznych źródeł. Każde kazanie zbudowane jest według tego samego schematu. Zaczyna się cytatem z Pisma Świętego, po którym nastepują słowa wstępu oraz 3 części (membra), rozwijające główne idee, które zostały zarysowane we wstępie. Kazanie kończy podsumowanie i doksologia. Łącznie zbiór liczy 182 kazania.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Najszybciej kanonizowany święty…


…to, rzecz jasna, Antoni Padewski. Wcale nie nazywał się Antoni tylko Fryderyk. I nie był z Padwy tylko z Lizbony. Portugalczyk kochany we Włoszech, ulubieniec Dzieciątka Jezus (według legendy mały Jezusek wpadł kiedyś do Antoniego, aby się przywitać i w przypływie uczuć wyznał mu, ze go lubi). Papież Grzegorz IX ogłosił go świętym na niecały rok po jego śmierci, która nastąpiła 13 czerwca 1231 roku w wyniku puchliny wodnej (z tej samej przyczyny z tego świata zabrali się również Ludwig van Beethoven, Cervantes, Klemens Janicki i Heraklit z Efezu. Pamiętacie, jak o metodach walki tego ostatniego z ową przypadłością pisał Cortazar?). Znajduje się w elitarnym gronie 33 Doktorów Kościoła.

Antoni to postać ogromnie ważna w dziejach wspólnoty chrześcijańskiej. Jan Paweł II zwykł mówić o nim „człowiek ewangeliczny” (choć miano „Doctor Evangelicus” jest chyba efektem twórczej aktywności Piusa XII, który Padewskiego włączał w poczet Doktorów Kościoła).

Święty Antoni jest patronem rzeczy zaginionych. Najważniejszą rzeczą jaka może zgubić człowiek jest dobroć, przydana jego naturze. Dlatego, jako kaznodzieja, starał się dotrzeć ze Słowem Bożym do każdego. Najbliższy był mu duch franciszkańskiej pokory, stąd był wędrownym przepowiadaczem, oraz franciszkańskiego umiłowania przyrody, stąd – np. kazania do ryb.

Jego kazaniami, które w jego spuściźnie interesują mnie najbardziej, zajmę sie juz w nastepnym wpisie.

Wykład dr Moniki Saczyńskiej

Już jutro, 9 listopada o godz. 11.00, w Zakładzie Historii Kultury Materialnej Średniowiecza i Czasów Nowożytnych PAN dr Monika Saczyńska wygłosi wykład pt. Rytuały codzienności – codzienność rytuału. Małżeństwo w późnym średniowieczu (ceremonie kościelne).

Jako że niedawno sama napisałam kilka słów o małżeństwie w średniowieczu, zapraszam tym serdeczniej.

czwartek, 4 listopada 2010

Married in a hurry!

Instytucja małżeństwa nie jest wymysłem średniowiecza. Ba, nie jest nawet wymysłem chrześcijaństwa. Za to sakrament małżeństwa już tak.

Świętość małżeństwa to element dziedzictwa antyku. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie mówi się o sakramencie małżeństwa, zaś obowiązki związane tym ceremoniałem scedowane są nie na kapłanów, lecz na ojca narzeczonej. 

Co ciekawe, zanim średniowieczni teolodzy i prawnicy kościelni doszli do porozumienia, czym jest małżeństwo, jedna z propozycji (vide – Dekret Gracjana), która znalazła sporo zwolenników, brzmiała – jeśli para ze sobą współżyła, tym samym zawarła związek małżeński.  Czyli tym, co sprawiało, że dwoje ludzi jest w obliczu Boga sobie poślubionymi, był akt seksualny. W świetle tego, czego nauczał Chrystus i jego uczniowie, ma to ogromny sens, ale tym samym – zwłaszcza obecnie, gdy na biografie ludzi składa się często więcej niż jeden partner seksualny – ile osób byłoby co najmniej bigamistami??

Na początku XIII wieku uznano jednak, że warunkiem zawarcia związku małżeńskiego jest zgoda narzeczonych (duża w tym zasługa Piotra Lombarda). Warto zauważyć, że wbrew temu, co się twierdzi, średniowiecze nie ubezwłasnowolniało kobiety – jej decyzja była równowartościowa z decyzja partnera. Trudno jednak spekulować, na ile teoria została wcielona w praktykę, a i przykłady historyczne  pokazują, że niejednokrotnie bywało inaczej.

Aż do Soboru Trydenckiego obecność kapłana przy zawieraniu małżeństwa nie była obligatoryjna. Uznawano bowiem, że to małżonkowie sami udzielają sobie sakramentu (taka formuła funkcjonuje po dziś dzień).  Interesujące jest, że nie uznawano ślubów potajemnych – ów sakrament miał mieć charakter publiczny. Około XII wieku liturgia sakramentu małżeństwa miała swoje stałe elementy – duchowny przed wejściem narzeczonych do kościoła pytał ich o zgodę a następnie błogosławił ich obrączki (które spełniały funkcję symboliczną oraz przede wszystkim informującą). Czasem błogosławiono sypialnię nowożeńców.

Jak większość innych kultur i wyznań, średniowiecze chrześcijańskie głęboko wierzyło w nierozerwalność i święty charakter małżeństwa. Wyznacznikiem zaś zasad w życia w małżeństwie był fragment Pawłowego Listu do Efezjan, w którym mówi o powinnościach małżonków względem siebie.

Hugo od św. Wiktora, który napisał nawet cały traktat o małżeństwie, zauważył, iż podstawową misją małżeństwa jest wzajemność, nawet w najdrobniejszych elementach codzienności.  Jedność i wierność – doda jeszcze Piotr Lombard – to gwarant udanego pożycia małżeńskiego.

Dla średniowiecznych teologów problematyczne było zagadnienie łaski związanej z tym sakramentem. Biedzili się, roztrząsając, czy małżeństwo samo w sobie może być źródłem łaski, ale po wielu uczonych dysputach doszli do wniosku, że jak najbardziej, ponieważ każdy sakrament jest krynicą łask.

Mnie takie wyjaśnienie przekonuje.

środa, 3 listopada 2010

Wielki Mały John

Jako pokorny sługa Pana kazał o sobie mówić Mały John (Johannes Parvus). Ale niech nas nie zmyli  jego przydomek. W prawdziwym życiu był naprawdę wielki. 

Jan z Salisbury żył ok. 60 lat (zmarł 25 października 1180 r.), był uczniem Piotra Abelarda i Gilberta de la Porrée. Autor dwóch dzieł, które zapewniły mu poczesne miejsce wśród średniowiecznych myślicieli. Oczywiście, pisał więcej, ale to bez „Policraticusa” i „Metalogicon” trudno sobie wyobrazić dzieje myśli politycznej, etyki oraz logiki średniowiecznej w takim kształcie, w jakim znamy je dzisiaj.

Zacznijmy od jego wykształcenia. Urodzony w Old Sarum (blisko Salisbury), udał się na studia do Paryża. Nie wiadomo dlaczego w 1147 (czyli od 11 lat był już studentem) postanowił opuścić francuską stolicę. Możliwości jest kilka – możliwe, że nie miał pieniędzy na dalszą edukację, ale możliwe, że powyżej uszu miał szykan jego ulubionych nauczycieli, nieustannie krytykowanych przez konserwatywne środowisko akademickie.

Miał przy sobie list polecający od Bernarda z Clairvaux (notabene, jednego z „prześladowców” Gilberta de la Porrée) i dzięki temu otrzymał posadę doradcy i sekretarza arcybiskupa Theobalda z Canterbury. Po śmierci Theobalda funkcję arcybiskupa zaczął pełnić Tomasz Beckett, z którym John znalazł wspólny język i po którego śmierci spisał jego żywot. Sam Jan zmarł jako biskup Chartres.

Jan był erudytą, ale miał trudny charakter. Mimo charyzmatycznej osobowości nie osiągnął wielkich sukcesów na polu dyplomacji, mimo że praca na dworze i osobiste zainteresowania go do tego predestynowały.  Podobno często się obrażał i nie potrafił iść na kompromis. Mimo tych przywar charakteru pozostaje jednym z najważniejszych myślicieli tzw. renesansu dwunastowiecznego (zagadnieniu renesansu, a właściwie humanizmu, w XII wieku poświęcony zostanie jeszcze w przyszłości wpis, ale na razie wszystkich zainteresowanych odsyłam do publikacji prof. Macieja Włodarskiego w zbiorze „Humanizm. Historia pojęcia" pod red. A. Borowskiego).

„Policraticus, albo o paplaninie dworaków i przekazach filozofów” to składający się z ośmiu ksiąg traktat filozoficzny traktujący głównie o zagadnieniach etyki i polityki. Najsłynniejsze fragmenty traktują o tyranii władcy, ale Jan wykorzystuje ten temat do rozważań na temat władzy i jej pochodzenia od Boga. Posługując się licznymi przykładami z dziejów starożytnych, Jan uzasadnia swoją rewolucyjną jak na owe czasy teorię, że tyrania musi być obalona. Ponieważ podaje przykłady np. Holofernesa zgładzonego przez Judytę czy Kaliguli, wydawać by się mogło, że jego propozycja rozwiązania problemu polega na zabiciu tyrana. Niestety, to kardynalny błąd niektórych recepcji myśli  Jana z Salisbury. Gdy bowiem wczytać się nie w przykłady, ale w wywód filozofa, łatwo można zauważyć, iż mówi on o pozbawieniu władzy, a nie życia. Zważywszy, że władcy średniowieczni sankcjonowali swoje rządy twierdząc, iż nadane im prerogatywy mają boskie pochodzenie, koncepcja Jana była ciosem wymierzonym w postawy politycznego zaplecza tych, którzy pełnili władzę.

Sądze, że do Jana jeszcze wrócimy, i to nie raz, gdyż jego dzieła cieszyły się naprawdę imponującą cytowalnością.

wtorek, 2 listopada 2010

Man is the center of the universe

Na początek - kilka znanych linków:

http://www.youtube.com/watch?v=23EOVuhIhdg
http://www.youtube.com/watch?v=T0_If-F0eXE
http://www.youtube.com/watch?v=dhRUe-gz690

A poza tym kilka cytatów:
Czerwony swit (1984) - You think you're tough for eating beans every day? There's half a million scarecrows in Denver who'd give anything for one mouthful of what you got. They've been under siege for about three months. They live on rats and sawdust bread and sometimes... on each other. At night, the pyres for the dead light up the sky. It's medieval.
Mój kuzyn Vinny (1992) - The laws are medieval down here. Do you know what the minimum age for execution is in Alabama?
Interkosmos (1987) - The medieval remedy was to flaw the skin off your body with brands of fire. I have no idea what the current techique is.
Fantastyczna podróż (1966) - The medieval philosophers were right. Man is the center of the universe. We stand in the middle of infinity between outer and inner space, and there's no limits to either.

Tak wygląda średniowiecze w kinie. Kinie, które może (mogło?) być rozumiane jako epicentrum światowej popkultury. Nie jest w tym momencie istotne, na ile takie wyobrażenie wieków średnich jest mylne czy krzywdzące. Ważne, że o średniowieczu się mówi, że zapładnia ono wyobraźnię ludzi, staje się pewnym zapleczem motywów i tradycji.

I ja też postaram się mówić o średniowieczu, na tyle, na ile pozwoli mi na to moja ograniczona w tym zakresie wiedza.