czwartek, 4 listopada 2010

Married in a hurry!

Instytucja małżeństwa nie jest wymysłem średniowiecza. Ba, nie jest nawet wymysłem chrześcijaństwa. Za to sakrament małżeństwa już tak.

Świętość małżeństwa to element dziedzictwa antyku. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie mówi się o sakramencie małżeństwa, zaś obowiązki związane tym ceremoniałem scedowane są nie na kapłanów, lecz na ojca narzeczonej. 

Co ciekawe, zanim średniowieczni teolodzy i prawnicy kościelni doszli do porozumienia, czym jest małżeństwo, jedna z propozycji (vide – Dekret Gracjana), która znalazła sporo zwolenników, brzmiała – jeśli para ze sobą współżyła, tym samym zawarła związek małżeński.  Czyli tym, co sprawiało, że dwoje ludzi jest w obliczu Boga sobie poślubionymi, był akt seksualny. W świetle tego, czego nauczał Chrystus i jego uczniowie, ma to ogromny sens, ale tym samym – zwłaszcza obecnie, gdy na biografie ludzi składa się często więcej niż jeden partner seksualny – ile osób byłoby co najmniej bigamistami??

Na początku XIII wieku uznano jednak, że warunkiem zawarcia związku małżeńskiego jest zgoda narzeczonych (duża w tym zasługa Piotra Lombarda). Warto zauważyć, że wbrew temu, co się twierdzi, średniowiecze nie ubezwłasnowolniało kobiety – jej decyzja była równowartościowa z decyzja partnera. Trudno jednak spekulować, na ile teoria została wcielona w praktykę, a i przykłady historyczne  pokazują, że niejednokrotnie bywało inaczej.

Aż do Soboru Trydenckiego obecność kapłana przy zawieraniu małżeństwa nie była obligatoryjna. Uznawano bowiem, że to małżonkowie sami udzielają sobie sakramentu (taka formuła funkcjonuje po dziś dzień).  Interesujące jest, że nie uznawano ślubów potajemnych – ów sakrament miał mieć charakter publiczny. Około XII wieku liturgia sakramentu małżeństwa miała swoje stałe elementy – duchowny przed wejściem narzeczonych do kościoła pytał ich o zgodę a następnie błogosławił ich obrączki (które spełniały funkcję symboliczną oraz przede wszystkim informującą). Czasem błogosławiono sypialnię nowożeńców.

Jak większość innych kultur i wyznań, średniowiecze chrześcijańskie głęboko wierzyło w nierozerwalność i święty charakter małżeństwa. Wyznacznikiem zaś zasad w życia w małżeństwie był fragment Pawłowego Listu do Efezjan, w którym mówi o powinnościach małżonków względem siebie.

Hugo od św. Wiktora, który napisał nawet cały traktat o małżeństwie, zauważył, iż podstawową misją małżeństwa jest wzajemność, nawet w najdrobniejszych elementach codzienności.  Jedność i wierność – doda jeszcze Piotr Lombard – to gwarant udanego pożycia małżeńskiego.

Dla średniowiecznych teologów problematyczne było zagadnienie łaski związanej z tym sakramentem. Biedzili się, roztrząsając, czy małżeństwo samo w sobie może być źródłem łaski, ale po wielu uczonych dysputach doszli do wniosku, że jak najbardziej, ponieważ każdy sakrament jest krynicą łask.

Mnie takie wyjaśnienie przekonuje.

0 komentarze:

Prześlij komentarz